«

»

Zombiaki

Zombiaki

Zombi nadciągają. Ludzie odpowiadają strzałami z pistoletów, miotaczy ognia, beczek z płonącym olejem… Zombi idą… W każdej turze kolejny krok… Idą, nie zważając na działania ludzi, idą krocząc po poległych towarzyszach. Idą… Ludzie bronią się, wypuszczają samochód-pułapkę, zrzucają linie wysokiego napięcie, strzelają seriami z karabinów maszynowego… Zombi idą…

Czy Zombi dotrą na barykady przed Świtem, czy też ludzie zdołają ich zatrzymać z dala aż do wschodu słońca…

Zombiaki to taktyczna gra karciana dla dwóch graczy, o prostych regułach, zapewniająca dynamiczną, ciekawą rozgrywkę. Jeden z graczy wciela się w role zombich – jego celem jest przedostać się przez pięć kolejnych przecznic i przełamać barykady ludzi. Przeciwnik dowodzi ludźmi – jego celem jest zatrzymać zombich tak długo, aż nadejdzie świt – ostatnia karta w talii zombich…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

22 komentarzy

  1. Szymas pisze:

    Zombiaki zaintrygowały mnie na ostatnim Pyrkonie (chyba miały wtedy swoją premierę), ale jakoś w obliczu ogromu innych atrakcji w końcu w nie nie zagrałem (choć leżały wyłożone na stołach w hali ze stoiskami). Teraz coraz bardziej mnie kusi, by nadrobić zaległości :) Może zamówię je razem z Horrorem w Arkham…

    1. Mando pisze:

      No 3. cześć miała premierę na Pyrkonie 2013. Ja rozegrałem jedna partię z ingo na tym stoliku obok (przegrałem, standardzik :-)) i wtedy też kupiłem. Jak będziesz zamawiał to możesz wziąć też tę tańszą wersję, o której mówię w podcaście. Jest w badziewnym pudełku, ma słabą instrukcję, musisz uzywać czegoś w zamian za zetony ran, ale sama gra (Z2: Atak na Moskwę) też bardzo, bardzo fajna. W tym roku na zjeździe majowym 3 dni ciupaliśmy tylko w wydanie jubileuszowe, ale od tamtej pory grałem w to moze raz czy dwa, a pół czerwca z moimi szóstoklasistami w każdej wolnej chwili grałem w dwójeczkę właśnie.

      1. Szymas pisze:

        Na Pyrkonie już pierwszego dnia wydałem majątek na Posiadłość szaleństwa z dodatkami oraz kilka innych pamiątek, a potem chyba świadomie unikałem wszystkiego, co mogłoby mnie podkusić, by wypłacić ostatnie pieniądze z konta (i tak 2x leciałem do Biedry, by to zrobić :P)… Spoko, to niedługo zrobię research na Allegro. A jak to jest z tym graniem w 4 osoby? Można łączyć dowolne edycje?

        1. SK pisze:

          No to chcesz kupować Horror w Arkham czy kupiłeś Posiadłość szaleństwa? Bo to albo podstawka, albo dodatek więc bez podstawki nie pograsz. Jeśli kupiłeś – czemu? Jeśli jeszcze NIE KUPIŁEŚ-nie kupuj, ta gra to dno, nawet jej grą nazwać nie można, bo to po prostu rzucanie kostki i kierowanie ludzikiem z jednej lokacji do drugiej. Grzybobranie w świecie Lovecrafta. ODRADZAM! Kosztuje to kupę kasy a nie ma przyjemności z grania. Lepiej kupić dowolne zombiaki za 25 zł w dobrym sklepie z planszówkami, bo to niezła gra jest i GRA, a nie „rzucacz-kostką”.

          1. Szymas pisze:

            Horror w Arkham i Posiadłość szaleństwa to dwie różne gry w tym samym uniwersum :) Jest jeszcze Znak Starszych Bogów (ale podobno jest strasznie słaby). W HwA jeszcze nie grałem. Z PSz sprawdziłem ostatnio 2 scenariusze i powiem Ci, że bawiłem się całkiem nieźle. Kości używa się tu tylko do testów i walki. Wprawdzie raczej nie znajdziesz tu obiecanego gęstego klimatu (choć opisy scenariuszy i te na kartach są klimatyczne), ale gra się stosunkowo przyjemnie, a końcówki każdej rozgrywki są dosyć emocjonujące. Cena przeraża, ale gdy jakiś wariat (jak ja) wyda tę kupę kasy, to polecam spróbować ;)

        2. Mando pisze:

          Do wariantu 4 osobowego łaczysz 1 i 2, albo 2 i 3(czyli lekko zmienione 1). Ale to serio słabe jest. Chyba ze my jakoś źle graliśmy, bo te zasady do wersji 4-osobowej nie są jakoś specjalnie szczegółowe. Zresztą my od razu zaczęliśmy kombinować z jakimiś swoimi wersjami gry, w które grało się fajnie, ale nie było możliwości wygrać ludźmi. Ogólnie gra dla 4 osób wygląda tak samo, jest takie samo pole, tyle samo kart w grze, z tą różnicą, ze są pomieszane efekty z dwóch wersji i każdy gracz zamiast 4 ma 2 karty na ręku… a przynajmniej tyle z niej zapamiętałem. Ja chciałem już rok temu omówić „Zombiaki”, ale właśnie przed majówką 2012 kupiłem sobie jedynkę by przed omówieniem choć spróbować gry 4-osobowej. Ostatecznie spróbowaliśmy takiego wariantu dopiero na tegorocznej majówce. Nie było na co czekać :-)

          1. Szymas pisze:

            Heh :) Przynajmniej teraz możesz dać pełną opinię :) Ok, w takim razie kupię tylko jedną talię. A graliście może w Munchkina? Korci mnie, by poznać edycje zombie, cthulhu i apokalipsa ;)

          2. Mando pisze:

            Raz usiadłem do Munchkina i zasady tłumaczył mi znajomy, który nie pamiętał zasad. Trochę mnie to zniechęciło do gry na starcie, ale może kiedyś tam. Nie pali. Na razie mam w co grać. Gorzej z graczami.

          3. SK pisze:

            Skasowało mi komentarz. NIE POLECAM. To nie są gry! :) Magia i miecz to też nie gra – chyba że ma się kilka lat i gra w 80. To wtedy jest extra. Ale w 2013 roku rzucanie kostką to za mało.

          4. Szymas pisze:

            Heh :) Akurat w M&M też ostatnio grałem. Ani mnie nie wciągnęła, ani nie znudziła. Ot taka gra na razy czy dwa. Rozegrałem też kolejne dwa scenariusze w Posiadłość… jeden jakoś poszedł, przy drugim ekipa mi pomarła (choć być może wina nie leży po stronie gry, a alkoholu ;)). Btw. w co najchętniej grywasz?

          5. SK pisze:

            Najchetniej w to czego nie znam, czyli jak ktos ma nową grę to z chęcia zagram, chyba że to tzw „ameritrash”. Co do tematyki – nie ma dla mnie znaczenia – raczej liczy się mechanika. Dlatego lubie zarówno gry typu Zombiaki jak i genialną Agricolę , która „jest o” prowadzeniu wiejskiego gospodarstwa :) Poza tym logiczne gry, czasem coś zręcznościowego jak pitchcar, czasem coś lekkiego jakaś karcianka „na rozgrzewke” – w zależności co kto przyniesie. Sam gier mam niewiele i tylko te co lubie grać ze znajomymi, np: Agricola, Tikal, Mr Jack [polecam fanom detektywów] Wysokie napiecie (choć rzadko gram), Rój, i pociągowe też lubię: np. Steam.

          6. Szymas pisze:

            Ja tam o grach wiem tyle, ile wyczytałem na Rebisie lub obejrzałem u Wookiego, więc chętnie zbieram cudze opinie, by nie wywalić za dużo kasy w błoto ;)

          7. SK pisze:

            Wooky lubi gry…. inne niż ja ; ) Bardziej wolę recenzje Toma Vasela [po ang.] wpisz w YTube The Dice Tower (to ogramna skarbnica wiedzy – recenzji – w video). Planowałem nagrać taki „wstępniak do planszówek” podcastowy, a nawet odcinek o Zombiakach, a tu Hubert mnie ubiegł :)

          8. Szymas pisze:

            Ale tego „wstępniaka” nadal możesz nagrać :)

  2. Mando pisze:

    Jeszcze zapomniałem o jednym. Bo wyróżniam na minus kilka kart z 1 i 3, a w dwójce też jest jedna taka karta, która automatycznie kończy kolejkę ludzi, a to moim zdaniem bez sensu, bo ludzie i tak mają w tej grze przesrane. Zapomniałem o niej, bo ja już przy pierwszej grze poszedłem za radą Wookiego z vloga gryplanszowe.net i wywaliłem z talii tę kartę oraz „Amerykański Szit” (która nie robi nic) i chyba nigdy z nimi nie grałem. Dlatego o nich zupełnie zapomniałem :-)

    PS. Też już mi raz wywaliło komentarz w disqus.

    1. Szymas pisze:

      Wookiego znam :) Spoko, w takim razie będę pamiętał, by trochę zupgrade’ować talie ;)

  3. art pisze:

    zawsze były mi bliższe gry ” na prąd”, chociaż nie jestem jakimś zapalonym graczem. z karciankami nie miałem styczności i postanowiłem to zmienić po przesłuchaniu tego podcastu :) zamówiłem trzecią część i wydaje mi się , że będzie dobra na początek. a tematyka jak najbardziej do mnie trafia.

  4. Jerry pisze:

    Mando, mimo iż mówisz, że graczem (elektronicznym) nie jesteś to polecam Ci do sprawdzenia grę Walking Dead. Na każdym kroku powtarzasz jak wielkim fanem tego uniwersum jesteś, a gra według dość zgodnych opinii zjada serial na śniadanie, a pod kątem mechaniki jest bardzo prosta. Dla mnie to pierwsza styczność z WD, a jestem zachwycony.

    1. Mando pisze:

      Tu nie chodzi o to, że ja by nie potrafił grać czy coś, ale ja zawsze jestem jakieś 19 kroków sprzętowo za wychodzacymi aktualnie grami. Jak studiowałem i mieszkałem na stancjach z informatykami to grywałem bardzo dużo. Teraz mam notebooka, na którym Word się muli, takze wiesz… mogę se w sapera pograć. O grze TWD słyszałem bardzo dużo dobrego, ktoś mi nawet opowiadał zakończenie, ale nie wiem czy jeszcze je pamiętam. Co z tego skoro jak pogram 5 minut w gre na fejsie to muszę zwykle zrestartować kompa. Kiedyś próbowałem grywać w gry SW. Kupiłem se KotORa, bo wszyscy się jarali, a tam z kolei odwrotnie, gra wykłada się na nowszych kompach. Zagrałem wstęp i jak leciałem na pierwszą planetę to dupa, koniec, odechciało mi się po kilku próbach.

      1. Jerry pisze:

        A to rozumiem. Myślałem, że masz do gier może podejście jak moja Żona – omijasz szerokim łukiem bo nie lubisz. I dlatego polecałem WD bo to taka gra nie gra. Jak ktoś nie lubi gier to i tak może mu się spodobać. Cóż, jak będziesz miał możliwość sprawdź koniecznie:)

        1. Mando pisze:

          Inna sprawa, ze ja nie lubię jakoś przesadnie skomplikowanych rzeczy. Mogę se postrzelać, ale jak mam coś ponadto robić to często szybko mi się odechciewa. Na stancji często pytałem kumpli, gdzie mam iść dalej i co zrobić i potem to robiłem. W prawdziwym życiu też mam problem z samodzielnym podejmowaniem wyboru :D. Jestem dobrą siłą roboczą. Trzeba mi zawsze powiedzieć co mam zrobić i to robię. Ludzie ze mnie lali na MFK jak ustawiałem się w kolejce za kimś w restauracji i zamawiałem to co on, a jak juz nie było to czekałem aż ktoś inny złoży zamówienie :D. Takze na stancji grywałem w AvP, Unreala, Kłejka itd. ze znajomymi często grywam w piłkę, albo w jakieś ruchome ma kinekcie, ale to wszystko. Tak wiem, ze wspomniany przeze mnie wyzej KotOR to RPG czyli zupełnie inna bajka, ale jak za długo błądziłem to też odpalałem na drugim kompie solucję i szedłem według wskazówek. Natomiast zawsze bardzo lubiłem, co jest dla wielu niezrozumiałe, patrzeć jak grają inni. Na stancji kumpel jak grał to wrzucał mi obraz dodatkowo na telewizor bym nie musiał z kanapy schodzić :D I tak czasami kilka godzin sobie przeleżałem :D

          1. Jerry pisze:

            W Walkind Dead grania prawie nie ma. Wykonuje się proste czynności i głównie wybiera ścieżki dialogowe. Tu liczą się wybory i emocje.Wydali to w 5 odcinkach (łącznie z hasłem „w następnym odcinku”) i jak lubisz oglądać gry to koniecznie znajdź sobie „muła”, który Ci to przejdzie, albo obejrzyj sobie na youtube. Patrząc z boku ogląda się to po prostu jak serial (każdy odcinek ok. 2-2,5 godziny).

            A ja oglądanie gier w pełni rozumiem. Na studiach na chacie studenckiej graliśmy na dwa kompy w Unreala. Dwie osoby grały, a pięć kolejnych stało z boku i kibicowało:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.