«

»

Filmy zimowe cz. 9

Filmy zimowe

To już dziewiąta część „kultowej” serii o filmach zimowych ;)

Omawiam:
Decoys (2004)
Silent Night Deadly Night (1984)
Wind Chill (2007)
Star Trek TOS „The Naked Time” (1966)
Billy Connolly – Journey To The Edge Of The World (2009)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

5 komentarzy

  1. Szymas pisze:

    Myślałem, że powiesz trochę więcej o Decoys oraz że ogólnie pokusisz się na jakąś polemikę z Mando ;)
    Początkowo zainteresowałeś mnie Barykadami (niewymienione w spisie treści). Zaintrygowałeś mnie tym swoim wstępem i modulowaniem głosu… a potem usłyszałem Twoje ziewanie i tę jakże zachęcającą ocenę… jesteś podły :P
    Ogólnie bardzo fajny podcast. Masz spory rozrzut, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie :)

  2. Mando pisze:

    Fajny odcinek, choć 3 pierwsze filmy widziałem, Star Trek to nie moja bajka, a ten ostatni raczej też nie w moich klimatach. Podsumowując, nie tyle byś mnie zachęcił, bo absolutnie nie zachęciłeś, ale jeśli po coś z tego zestawu sięgnę to będa to „Barykady” :-)

    1. sk pisze:

      Ja pierniczę. Kończę już nagrywać te odcinki, bo co mówię że złe to ludzie oglądają, jak mówie że dobre to na odwrót :) A Star Trek to jak najbardziej twoje klimaty, jak mozna kochac SWars a nie obejrzeć STrek TOS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)

      1. Mando pisze:

        Nie no ale tym razem ja wiem, ze to jest złe:-) Po prostu z tego zestawu to najbardziej moja bajka. Ja lubię się odmózdzać przy kiepskich horrorach :-) A Star Treka próbowałem. Próbowałem kilka razy. Próbowałem TOS i wymiękłem po 20 minutach. Ostatnio próbowałem „Deep Space Nine” i też wyrobiłem pół odcinka. To na prawdę nie moja bajka. Zwyczajnie chyba nie jestem w stanie strawić takiego twardego, sterylnego, telewizyjnego SF. Ostatnio próbowałem „Babylon 5” i to też raczej nie moja bajka, choć szło lepiej niż Star Trek. Myślę, ze moze dałbym radę z „Enterprise”, bo fragmentarycznie widziałem ostatnio na AXN i to mogłoby przejść.

        PS. Ale bardzo lubię Star Treka Abramsa :-) Na drugiego nawet myślę do kina pójdę :-)

        1. sk pisze:

          Abramsa jeszcze nie widziałem. „chyba nie jestem w stanie strawić takiego twardego, sterylnego, telewizyjnego SF.” W przeciwieństwie do Babilon STrek to taki teatr telewizji raczej – oni wiedzieli że mogą to kręcić w studio i musieli wymyślać różne ciekawe scenariusze – na to trzeba patrzeć – jakie mieli pomysły. Bo realizacja to wiadomo – z przymrużeniem oka trzeba to oglądać. Ale jak ktoś lubi znakomitą „Zakazaną planetę” z lat 50 to STRek niektóre odcinki też powinny się podobać. A Babilon 5 już dla mnie był wtórny. Tam już kładli nacisk na efekty większy, a w STRek TOS – był albo ubiór z gumy, albo czerwona kamizelka, która miała symulować np ognioodporny strój. Dlatego wszystko rozgrywało się w sferze wyobraźni widza. Dlatego po części można by polemizować, że to hard SF -> w idei tak, ale w realizacji to 8 gościu w pokoju, który ma symulować statek, którzy gadają w kółko :) Gdyby dziś zrobić remejk pilota STrek TOS to by ludzie mówili że to podróbka Matrixa/inspiracja. A to już w STreku było, który był inspirowany mnóstwem opowiadań SF które się wtedy rodziły, choćby Dickiem , który już w latach 50 robił takie myki , które się dziś Nolanowi nawet nie śniły :) Tego Abramsa nawet Oleszczyk mi polecał, ale jakoś jeszcze nie miałem okazji.

          Za rok pewnie nakręcą już jakiś sequel i prequel Barykady z tajskim dubbingiem i będzie zaś wzajemne cytowanie się ;)
          PS
          a ja lubie się właśnie czasem odmóżdżyć przy StarTrek TOS ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.