«

»

Star Force, 7-9 września 2012, Bydgoszcz

Star Force jest ogólnopolskim zlotem miłośników „Gwiezdnych wojen”, którego ideą jest popularyzacja sagi George’a Lucasa. Cel ten realizowany jest poprzez spotkania autorskie, prelekcje, gry, zabawy, konkursy, wystawy, przedstawienia sceniczne itd.

Dzisiejszy podcast jest w dużej mierze ogólnym spojrzeniem na tę imprezę, na jej historię, choć z naciskiem na najnowszą, czwartą już edycję. I tradycyjnie nie jest to szczegółowa analiza, a zbiór kilku moich przemyśleń.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

5 komentarzy

  1. sk pisze:

    Ci ludzie z baru rzeczywiście musieli być zdziwieni kiedy Lord wszedł na piwko :)
    Co do autografów to ja bym nigdy nie „kupił” takiego autografu. Rozumiem kupić fotografię z gotowym autografem za dużą kwotę, czy nawet książkę z autografem kogoś na aukcji drogo, ale żeby podejść do kogoś np ze swoją płyta dvd, poprosić o autograf i usłyszeć „67,99zł”  ? Swoją drogą ciekawie prawo musi być skonstruowane (jeśli to prawda) że Lucas od każdej fotki z autografem też musi mieć procent dla siebie. Po prostu autograf z zasady, z tradycji jest darmowy – to podpis który pisakiem [nawet nie swoim] daje twórca. Swoją drogą ciekawe ile kosztuje autograf Lucasa :) „Poniżej 100 tysięcy nie schodzę” :)  Kiedy byłem na spotkaniu z perkusistą Pink Floyd (myślę że w świecie muyzki PF ma podobny status co SW w filmie) to nikt nie pomyślał o płaceniu za podpis. Oczywiście byłbym daleki od jakichkolwiek zakazów prawnych by nie można było „sprzedawać autografów” – jeśli jest klient który zapłaci za autograf – ok [jednak jeśli Lucas bierze od autografa statysty procent pieniedzy-to dla mnie też wynaturzenie, bo Lucas to podpisu/nazwiska twórcy/aktora nie ma żadnych praw:) . Swoją drogą ciekawe co na takie płatne autografy powiedzili by najwieksi łowcy autografów – podejrzewam, że dla nich mieć taki płatny autograf w kolekcji to ujma :)
    Organizatorzy imprez powinni sluchac tej relacji i wyciagac wnioski, jak dla mnie najciekwsze bylo to co mowiles o stronie organizacyjnej.

    1. Mando pisze:

       Wiesz teoretycznie ja „jestem” organizatorem tej imprezy więc sam powinienem wyciągnąć wnioski ze swoich słów :-) Co do kwoty za autograf to nie wiem czy teraz głupot nie palnę, ale jak było kręcone pierwsze SW to był jakiś taki myk, że Lucas chyba zrezygnował z części honorarium na rzecz prawa do serii, prawa do logo, postaci, gadżetów, książek, komiksów, figurek itd. Wtedy to miał być film klasy B i nikt raczej nie przypuszczał jakie to wszystko przybierze rozmiary. Oczywiście możliwe, że teraz mówię głupoty, ale na bank prawo do postaci i serii ma Lucas. Aktor może sobie podpisać co chce, ale co ma podpisać taki statysta? Lucas raczej nie bierze opłaty za każdy autograf, ale bierze kasę za prawo do postaci, więc taki „aktor” może podpisać licencjonowane zdjęcie „swojej” postaci, ale musi za ten fakt coś tam zapłacić Lucasowi. To nie jest raczej procent od zdjęcia a jakaś stała kwota. Oczywiście to jest tylko takie wytłumaczenie, bo taki aktorzyna aż się ślini by sprzedać kilka autografów. Oni jak jadą na konwenty to mają w kontrakcie stałą opłatę, a dodatkowo zarabiają na tym co sprzedadzą. Zauważ, że taki Harrison Ford nie jeździ na konwenty i nie jedzie od 30 lat na jednym filmie, natomiast pan który podawał medale na Yavinie w „Nowej nadziei” pewnie zażyczy sobie 50 zł za autograf, wytrze sobie mordę Lucasem, a prawda jest taka, że 99% ludzi, którzy występowali w Star Wars nie zrobiło potem żadnej kariery i od 30 lat jadą na na tym, że przez 5 sekund pojawili się na planie w tle prawdziwych aktorów. David Prowse (Vader) na swojej stronie sprzedaje zdjęcia po 10 euro, a na Star Force zażyczył sobie 100 zł i był bardzo szczęśliwy z wizyty w Polsce, bo nawet jak sprzedał 20-30 zdjęć to już jest dodatkowe kilka tysiaczków. Oczywiście jak jakiś dzieciak podbiegnie z notesem czy zdjęciem z gazety to oni zazwyczaj podpiszą, ale bardzo przy tym kręcą nosem i czasem też tego nie zrobią. Zawsze było tak, że w Grabowcu można już było podejść i przy grillu, piwku czy wódeczce dostać darmowy podpis, a w tym roku statyści wystawili swoje walizeczki i nawet tam kasowali, choć dali zniżkę 10 zł. I w tym roku raz widziałem taką sytuację, że koleś podszedł ze swoim zdjęciem i mu odmówili. Podpisywali tylko ich zdjęcia albo gadżety. To wszystko jest naprawdę niesmaczne, ale jeszcze bardziej niesmaczne jest, że nakręcają to właśnie głupie nerdy. No kurde byś mnie słyszał w zeszłą sobotę w knajpie. Ja zwykle dużo bluzgam, ale wtedy przechodziłem samego siebie. Czułem się jak wydymana dziwka. A nawet gorzej. Wydymany to bym się czuł jakby mi podpisali, a ja podszedłem do nich z przygotowaną kasą, a oni że teraz czasu nie mają, nie chce im się i mogłem przyjść w południe jak podpisywali innym. Czułem się jakbym poszedł do burdelu, a dziwka powiedziałaby mi, że nie chce mojej kasy i mam spadać bo jej się nie chce :-) Dawno nie czułem się tak upokorzony, a mimo to następnego dnia podszedłem do niech i zapłaciłem…

      1. sk pisze:

        „I w tym roku raz widziałem taką sytuację, że koleś podszedł ze swoim zdjęciem i mu odmówili. Podpisywali tylko ich zdjęcia albo gadżety.”
        -No własnie tutaj jest kwestia sporna, bo z jednej strony oni przez to planują więcej zarobić, ale z drugiej strony to antyreklama.
        ” To wszystko jest naprawdę niesmaczne, ale jeszcze bardziej niesmaczne jest, że nakręcają to właśnie głupie nerdy”
        -No to akurat właśnie zwykle prawo podaży i popytu. Skoro jest tyle fanatyków GW, którzy są skłonni zapłacić za takie rzeczy, to ja się nie dziwię że ktoś chce zarobić. Nie mam nic ani do ludzi którzy chcą zarabiać pieniadze, ani do tych którzy chcą wydawać :) Jeśli jedna i druga strona wchodzi w układ ten dobrowolnie = każda musiała coś zyskać :) Po prostu ja wolałbym wydać tę kaskę na maskę Vadera, niż na taki podpis.
        „Czułem się jak wydymana dziwka. A nawet gorzej. Wydymany to bym się czuł jakby mi podpisali, a ja podszedłem do nich z przygotowaną kasą, a oni że teraz czasu nie mają, nie chce im się i mogłem przyjść w południe jak podpisywali innym. Czułem się jakbym poszedł do burdelu, a dziwka powiedziałaby mi, że nie chce mojej kasy i mam spadać bo jej się nie chce :-) Dawno nie czułem się tak upokorzony, a mimo to następnego dnia podszedłem do niech i zapłaciłem…”
        -Dobrze, że nie napisałeś jak się czułeś po tym jak zapłaciłeś! ;)
        Cięzko pisać na IExplorer na tej platformie.

  2. sk pisze:

    Też to słyszałem , że Lucas wolał prawa do zabawek itd zamiast honorarium-to chyba prawda. Ale mimo to uważam, że JEŚLI by brał od autografu w takiej sytuacji:
    Ja kupuje sobie DVD ze Star Wars idę na konwent (albo nawet na ulicy rozpoznaję gościa który siedział pod barem gdzie pił piwo Boba Fet) i proszę go o autograf, a on wtedy : „30zł, bo musze oddać 10% od podpisania zdjęcia star wars/okladki plyty”. To moim zdaniem rozbój w biały dzień i debilizm jeśli ktoś jakoś to prawo egzekwuje :) Ale w sumie wątpie czy tak jest. No bo jeśli ja kupię sobie DVD to ono jest moje i mogę na własny uzytek je ZAPISAC, spalić, zamalować, moja babcia może go podpisać i nikomu nic do tego. Co innego jak oni tam sprzedają gotowe fotki już podpisane, albo na miejscu przed kupnem pytaja „dla kogo” i wtedy na żywo specjalnie dla ciebie podpisuja. No to już bardziej jestem w stanie zrozumieć, że za papier i fotkę trzeba zapłacić.
     
    „Zauważ, że taki Harrison Ford nie jeździ na konwenty i nie jedzie od 30 lat na jednym filmie, natomiast pan który podawał medale na Yavinie w „Nowej nadziei” pewnie zażyczy sobie 50 zł za autograf, wytrze sobie mordę Lucasem, a prawda jest taka, że 99% ludzi, którzy występowali w Star Wars nie zrobiło potem żadnej kariery i od 30 lat jadą na na tym, że przez 5 sekund pojawili się na planie w tle prawdziwych aktorów.”
    -Nie mam nic do tych ludzi. Nawet nie posunąłbym się  do tego, że „wycieraja sobie gebe Lucasem” – w końcu każdy wie od kogo bierze koszulke czy foto. Swoją drogą niektóre epizodyczne „rólki” przeszły do historii. Żeby nie wymienić Lando Carlisiana który chyba zagrał tam z 4 minuty.
     
    . I w tym roku raz widziałem taką sytuację, że koleś podszedł ze swoim zdjęciem i mu odmówili. Podpisywali tylko ich zdjęcia albo gadżety. 
     

  3. Mando pisze:

    Tak jeszcze tylko  dodam, że wkradł mi się babol, na który zwróciłem uwagę zaraz po nagraniu, ale nie było już jak poprawić. Znaczy normalny człowiek nie załapie, ale jakby co to impreza odbywała się oczywiście w Operze Nova a nie w Operze Nowej :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.