«

»

Aliens

Kilka drobnych przemyśleń po kolejnym seansie Obcych Jamesa Camerona. Nie jest to recenzja, a uwagi jakie mi się nasunęły podczas projekcji. Uwaga na leciutkie spojlery.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

4 komentarzy

  1. Mando pisze:

    A ja trochę inaczej podchodzę do filmu. Powiem więcej, nigdy nie umiałem wskazać która z tych dwóch części jest filmem lepszym. Zgadzam się, że wali akcją z lat 80tuch. Może nie tak mocno jak w drugim Predatorze, ale wali i to nie jest tutaj zagranie na plus :-) Ale cholernie podoba mi się, że ten film nie jest kopią jedynki a poszedł w całkowicie innym kierunku. Inna sprawa, że ja kompletnie nie pamiętam kiedy widziałem go pierwszy raz, za to bardzo dobrze pamiętam, że widziałem go podczas namiętnego grania w „AvP”, a to w podobnych klimatach było :-) Dla mnie jest to podobna sytuacja jak z „Terminatorami”, gdzie też w pierwszym mamy grozę, a w drugim rozwałkę, choć akurat Terminatora wolę pierwszego. A co do robota Lance’a, to nigdy nie myślałem, że mógł to zdradzić później. Kolejny element, który przynajmniej nie jest kopią jedynki.

  2. Jerry pisze:

    Chyba pierwszy raz praktycznie wcale się nie zgadzam;) Moim zdaniem Cameron wprowadził do uniwersum wiele motywów, które od tamtej pory stanowią jego integralną i ważną część. Tak naprawdę to on stworzył Weyland-Yutani, czyli złowrogą korporację jaką znamy (u Scotta pojawiała się tylko nazwa). To on wprowadził motyw „Matki” i to on wprowadził „inteligentnego” obcego. Wszystkie te motywy były ważne i wykorzystywane w dalszych częściach cyklu.

    Co do tego, że w tym filmie nie ma strachu. Tu też zgodzić się nie mogę. Jest, tylko inny. Scott straszy niedopowiedzeniem, Cameron poczuciem zaszczucia i nieuchronności. Weźmy na przykład sekwencję z sensorami ruchu (kolejna wprowadzona przez niego „ikona” uniwersum). Dla mnie to groza w czystej postaci. I to za każdym razem jak to oglądam.

    Oczywiście, Cameron poszedł bardzo mocno w kino akcji, ale to się sprawdza. Tym bardziej, że jego wizją było pokazanie wojny, a nie klimatycznych podchodów. I to otrzymujemy. Wojenną zawieruchę.

    Także kwestia Bishopa to moim zdaniem celowy zabieg. To zupełnie inna postać z innymi celami i zachowaniami niż jego odpowiednik u Scotta. A poza tym tak szybkie „ujawnienie” tajemnicy dawało możliwości niezłego poprowadzenia wątku pomiędzy nim, a Ripley (która powiedzmy sobie delikatnie miała na niego awersję) i zostało to wykorzystane.

    To zupełnie inny film i bardzo dobrze. Cała seria (AvP nie liczę) to dla mnie przykład jak powinno się robić kontynuacje. Cztery filmy, każdy zupełnie inny od poprzednika i każdy dobry.

    1. Sss pisze:

      Nie ma mnie i nie mam czasu odpisywac, ale 2ka jest dla mnie najslabsza z serii.
      wiem że to inne kino, ale ze wszystkich czterech to najslabsze bo to TYLKO kino akcji. Zgadzam sie co do czujnikow ruchu-bardzo dobry pomysl, choc nie do konca wykorzystany. Obsmiany juz ze reaguja na chomika a na jakiegos tam obcego czy czlowieka nie.
      ja tez myslalem że jak ujawnia biszopa to zagraja tym wątkiem, ale w sumie to tylko Ripley ma do niego awersje i za wiele z tego nie wynika. poza tym ze pod koniec przekona sie że „syntetyk tez czlowiek” – jednak ten watek wydaje sie wyjety WLASNIE NIE Z KINA AKCJI, tylko z jakiegos dramatu sf, prawie jak z BRunnera. a wlasnie w kinie akcji sprawdzila by sie zażywka że Bishop jest syntetykiem. BTW kwas pryska kiedy Cameron chce.
      napisze jeszcze ale jak wroce, problem jest taki ze co z tego że poszli w inny klimat? wyobrazcie sobie „Avatara 2 W poszukiwaniu sensu bytu”.  Niebieskie stwory debatują o metafizyce-i co? była by inna forma, poszedl w innym kierunku-ale czy to bylby dobry sequel Avatara? To by byl dobry sequel Sonaty jesiennej Bergmana. Dlatego ALIENS nie jest dobrym sequelem ALIENA. Moim zdaniem. 3ka i 4ką są już lepsze. ale 2ka najsłabsza moim skromnym zdaniem :(
       gdyby to byl OSOBNY film nie z uniwersum pewnie byłby super film akcji. a tak to po jedynce oczekiwania nie zostaly spelnione.
      Wyobrazcie sobie jakby teraz nakrecili Expandables 2 [na ktore czeka mando] jako dmarat o zolnierzach to jak ja bym powiedzial ze to dobrze, to pewnie powiedzielibyscie ze oczekiwaliscie kina akcji nie ? wiec ja ogólnie uważam że nie można tego samego argumentu różnie używać do różnych sequeli. ale żeby nie bylo niezarzucam wam nic :) Bo moze powiedzielibyscie ze Expandebles 2 ka jako dramat są super :)

      Podsumowujac:
      walka w mechach na +
      czujniki ruchu na +
      reszta zwykle dobre kino akcji z obcymi w roli głownej.

      @21d2fea5ba4503ab0ac48da9f9ba3391:disqus  ja nie mowie by robic kopie jedynki. Rownie dobrze mozna by poweidziec ze 2kę zrobili komedie – to super bo nie jest kopią :) Najlepszy sequel to ten co daje COS INNEGO, ale jest IDEALNIE UTRZYMANY W UNIWERSUM. Moje przyklady idealnych sequeli:
      Star Wars
      Ojciec chrzestny
      pozdr
      jerry-ALIEN moim zdaniem jest przykladem nie dobrych sequeli ale TOTALNIE INNEGO PODEJSCIA każdego z osobnych reżyserów. Widac reke reżysera w kazdym ffilmie lepiej, niz kazdy nastepny jest kontynuacja pierwsego
      pozdrawiam i dzeiki za komentarze!

      1. Jerry pisze:

        To chętnie podyskutuję jak wrócisz, bo nie przekonałeś mnie ni w ząb;) Dla mnie quadrologia Alien to kwintesencja dobrego podejścia do sequeli, bo jak sam piszesz każdy daje coś innego i świetnie wpisuje się w uniwersum. Choć może powinniśmy zacząć od definicji sequela;) Bo jeżeli przyjmiemy, że sequel ma zachowywać czystość gatunkową z pierwotnym dziełem, to z tej perspektywy Aliens sequelem jest słabym. Dla mnie dobry sequel nie musi się trzymać kurczowo poprzednika, ale ma rozwijać wątki i poszerzać oryginał i jako taki Aliens sprawdza się bardzo dobrze.Przecież nawet porównując wspomniane przez Ciebie Gwiezdne Wojny to „Powrót Jedi” i „Imperium kontratakuje” widać, że dzieli je przepaść.

        Zgadzam się za to, że w każdym kolejnym mieliśmy zupełnie inne podejście. Inny twórca – inna wizja. I według mnie to jest super!  To, że u Camerona mamy kino akcji mnie w ogóle nie razi. Miała być powtórka z rozrywki? Zanudzilibyśmy się na śmierć. Cameron zrobił według mnie świetną robotę, bo wziął bardzo dobry materiał wyjściowy i twórczo poszerzył uniwersum, tworząc z perspektywy czasu w wielu punktach kanon serii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.