«

»

„Thorgal” Sentego

Parę uwag o serii „Thorgal” po tym, jak pisanie scenariuszy przejął Yves Sente. O błędach, dobrych stronach, trochę o Jolanie, a także o zmianie stylu graficznego Grzegorza Rosińskiego.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

15 komentarzy

  1. kendo pisze:

    Akurat „Statek miecz” to naprawdę dobry album.
    Pierwszy tom ‚Kriss de Valnor” też.

    My jedziemy po Sente za to Power Rangers i misje Jolana jak z gry komputerowej.

    1. godai pisze:

      Czy „naprawdę dobry” to bym polemizował, ale jest niezły, dla mnie w klimacie bardziej pierwszych tomów. „Kriss…” nie czytałem jeszcze.

      1. Kendo pisze:

        Najlepszy Sentego. Thorgal ma jakąś tam misję, Rosiński dostał sporo miejsca na plenery, a orka wpada co chwilę i robi porządek. Świetnie się to czyta. Rosiński maluje obrazy a scenariusz cieszy komiksiarza. Czego chcieć więcej?:-)

        Statek miecz zjada wszystko, co obecnie wydaje Taurus…na śniadanie.
        Tylko Silver może z nim jakoś konkurować.

        1. godai pisze:

          Za Taurusa to tylko czekam na drugie „Nocturno”. A „Statek” to po prostu taki Thorgal-Thorgal, przyzwoity na tle serii.

  2. Krzysztof Ryszard Wojciechowski pisze:

    Jak kiedyś uzupełnię Thorgala (i będę dalej czuł do tego epizodu to co czułem) to ci napiszę ładną recenzję „Wilczycy”. Ostatni raz czytałem ten album z 10 lat temu ale pamiętam, że spośród innych wyróżniał go wielki mrok i brud.

    1. godai pisze:

      Wyróżniało go to, że cześć działa się w nocy, a z brudu to głównie męty.

  3. Kendo pisze:

    Moim zdaniem niewiele w klimacie Wilczycy ustępuje Piętno wygnańców.

    1. godai pisze:

      Odniosę się do tezy po przeczytaniu. Ostatnio mi ktoś na allegro podkupił miękkie, a się uparłem, że twardych nie będę brał (jak się ma 20+ tomów z 30+ tomowej serii w miękkiej, to raczej zrozumiałe).

  4. Kendo pisze:

    Mnie ostatnio wkurzają te twarde Thorgale.Grzbiety są takie trójkątne i nie da się tego porządnie ustawić, bo an siebie zachodzą te rowki. Zatem wolałbym w miękkiej, ale cóż zrobić, skoro w twardych jest znacznie lepszy papier, co sprawia, że „jakość obrazu” jest lepsza i kolory żywsze.

    Myślałem, że już czytałeś Piętno, skoro znasz późniejsze dokonania Sente…

    1. godai pisze:

      No właśnie czytam tak wyrywkowo. Na „Thorgalverse” pisałem, że dostałem pierwsze bodajże 19 tomów, a teraz uzupełniam, ale uzupełniam to, co jest dostępne w miękkiej, więc nie jadę po kolei.

      Ja w ogóle nie lubię HC, co zresztą dobrze wszyscy wiedzą. Oczywiście są wyjątki od tej reguły, kiedy HC mi naprawdę pasuje, ale to wyjątki.

      1. Kendo pisze:

        Ja tam lubię, bo się lepiej czyta, ale ostatnio zaczyna mi brakować miejsca na półkach toteż bardziej się skłaniam ku miękkiej. Ja sobie nie wyobrażam w miękkiej takich rzeczy jak te grube powieści graficzne Eisnera, Blankets, lub integrale typu Biały Lama. To by się wszystko rozwaliło. Mam w miękkiej Morfołaki zebrane i grzbiet jest złamany w połowie. Grube muszą być w twardej, żeby się nie rozwaliły i tyle, w sumie ważny powód. A takie A4 po 48 -150 bez problemu w miękkiej.

        Jak tam From Hell w miękkiej, grzbiet się nie łamie?;-)

        1. godai pisze:

          Nie wiem, na razie czytalem tylko 3 razy. Blankets podobnie – po dwoch lekturach OK. Wykiwani po 4. Moze ty jakos zle czytasz? ;) A Lost Girls ratuje tylko maly ciezar, bo nieporeczne. W sumie jedyne HC jakie powazam, to Wladca Pierscieni – robi wieksze w razenie na mojej corce.

          Zeszyty w HC to kpiny.

          1. Kendo pisze:

            Ja te Morfołaki już takie kupiłem:-)

          2. godai pisze:

             Trudno mi uwierzyć, że akurat ty sobie na to pozwoliłeś :D

          3. Krzysztof Cuber pisze:

            Dlaczego? Jak coś kupuję dla siebie, to nie musi być w super stanie. Jak się kiedyś bawiłem w allegro, to sprzedawałem takim co chcieli mieć wszystko tip-top, więc musiałem nieco się do nich dostosować:-) Teraz mam to gdzieś. Lubię kupić na allegro w gorszym stanie za odpowiednio niższą cenę, lubię kupić Fistaszki na stronie Naszej Ksiegarni w stanie „uszkodzonym”, bo zamiast jednego albumu mam dwa itd.
            Nie lubię za to zapłacić za nowy komiks a otrzymać zniszczony, bo się wtedy czuję jak frajer, bo przecież mogłem od razu kupić uszkodzony za mniej. Dlatego niech dobrze pakują te księgarnie, bo jak płacę za nowy, to chcę mieć nowy, a jak za stary, to może być stary. Proste:-)

            Lost Girls wysłałem do domu rodziców (mam tam jeszcze nawet swój pokój, gdzie trzymam większość komiksów,) i minęło już ze 6-7 tygodni a ja tam jeszcze nie byłem, więc nie widziałem albumu na oczy. Mam nadziej, że doszedł w dobrym stanie, bo w końcu 150 zł sie dało nie?;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.