«

»

Biały Orzeł polski superbohater

Aleks Poniatowski wypadł z wieżowca i został polskim superherosem, z Pałacem Kultury w tle. Są promienie z dupy, są klony znanych postaci, są wielkie mięśnie. W zasadzie jest wszystko i zależnie od tego, co kto lubi, albo jak na tę produkcję spojrzy, to może uzyskać jakiś rodzaj czytelniczej satysfakcji. Pod warunkiem, że lubi nurt.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

2 komentarzy

  1. Mando pisze:

    No ja dopiero przeczytałem drugi zeszyt. I jeszcze raz sobie #1 przed #2 przypomniałem. I w zasadzie mam identyczne odczucia. Gdybym czytał za dzieciaka to bym się jarał okrutnie, choć mam wrażenie, że Rycerza z #2 nawet za dzieciaka bym nie kupił. No absurdalny pomysł bez względu na to czy sobie panowie jaja robią czy nie. Będę kupował dopóki będzie wychodzić, ale jak na razie dupy nie urywa i mocno spada z zeszytu na zeszyt.

    1. Bartek "godai" Biedrzycki pisze:

       „spada z zeszytu na zeszyt” brzmi nieco górnolotnie przy dwóch zeszytach :D

      Ja tam nie wiem, czego się spodziewałem, ale na razie jestem na etapie, że skompletuję „Pierwszy lot” i potem się zastanowię. Wygląda na to, że niekoniecznie będę dalej kupował, bo z jakiegoś powodu ok. ’97 przestałem czytać superhero na wiele lat (dopiero jakiś czas później wróciłem do samego Batmana).

      Ale ogólnie – ciekawostka, warto sprawdzić, warto wspomóc, każda inna inicjatywa cenna na tym zapyziałym ryneczku jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.