«

»

Gierki Edwarda

Dziś słowo o grach, ale nie tych z górnej półki, ważących gigabajty oraz takich w których krew leje się hektolitrami a trup ściele się gęsto. Dziś o początkach mojego grania. A zaczynałem grać po nocach, na cudzych komputerach. Dziś zatem Redaktor prowadzący zaprasza na jego początki z graniem… Dziś lekko dłużej niż zazwyczaj… Zapraszamy

Aaaa, jak by ktoś się zastanawiał skąd taki idiotyczny tytuł, to wyjaśnię, bo zapomniałem wytłumaczyć  w odcinku… Bo wszystko zaczęło się pod koniec rządów pana Edwarda…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

4 komentarzy

  1. Vigor pisze:

    w zasadzie seria call of duty jest niezla jak czlowiek ma ochote postrzelac w realistycznej konwencji. kiedys na amidze gralem w settlersow tez byli spoko. w sumie sim city tez mnie kusilo ale wtedy nie mialem glowy do masy szczegolowych parametrow. pzdr

  2. filip pisze:

    Dobra gra nie jest zła, byle nie odmóżdzala i nie powodowała odchodzenia od świata realnego…
    dzięki za koment

    fi

  3. slawko pisze:

    Starcraft rzadzi! :)
    No ale nie potrafie sobie wyobrazic jak tak mozna przyjsc do kogos w nocy i ciupac w gry kiedy on spi… No chyba, ze u Was w Poznanskiem to normalne ;) hehe Rodzice kolegow nie mieli nic przeciwko? :)

  4. filip pisze:

    Slawko, chata byla duza, piętrowa, wiec rodzice mieszlai na górze, a Michal, na dole. I tez mial malutkom wneke na lozko w pokoju, czyli nie przeszkadzalo mu ze siedz eprzy biurku i rąbie w tycoona…

    a wejście do jego poziomu, było przez garaz, wiec starzy nic nie wiedzieli… ;-)

    Strare dobre czasy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.