«

»

Zabójczy żart

Scenariusz: Alan Moore, rysunki: Brian Bolland, kolory: John Higgins

Komiks, który zakończył i rozpoczął pewną erę. Komiks, w którym narodził się Joker, umarła Batgirl i narodziła się Oracle. Legendarna historia, w której dwóch legendarnych twórców nakreśliło granicę między szaleństwem i normalnością.

Wydany w Polsce w 1991

Materiał został pierwotnie opublikowany w finałowym odcinku podcastu B180.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

2 komentarzy

  1. Mando pisze:

    Korzystając z egmontowego nowego wydania odświeżyłem sobie ten komiks. Ja go oczywiście czytałem wiele razy, ale ponad 20 lat temu i nie dość, że prawie nic nie pamiętałem, to wtedy ja miałem 12 lat i trochę inaczej to odbierałem. Dzisiaj czułem się trochę tak jakbym pierwszy raz to czytał. Choć na bieżąco przypominałem sobie prawie wszystko, to jednak kolejne wydarzenia były zagadką. Świetny komiks! I fajnie, że mamy tu też „Niewinnego człowieka”, bo to chyba moja ulubiona historia z mojej zdecydowanie ulubionej komiksowej antologii o Batmanie, ale też… choć świetnie było to obejrzeć w kolorze, to dla mnie ten komiks będzie funkcjonował tylko w oryginalnej czarno-białej wersji. Co się tyczy natomiast pierwszej wersji kolorów „Żartu” to ja kompletnie nie pamiętam jak to wyglądało. Swoje wydanie z TM Semica zgubiłem już naście lat temu, ale raczej nie planuję się zaopatrywać na nowo. Szalenie pozytywnie wspominam tamten czas, ale jak teraz biorę do ręki komiksy TMS to trochę mnie odrzuca. Najwyraźniej dla mnie „Zabójczy żart” będzie funkcjonował w drugiej wersji.

    1. godai pisze:

      Ano widzisz, co kto lubi. Ja cenię sobie wersję kolorystyczną Bollanda, ale to jest trochę takie robienie Edycji Specjalnej przez Lucasa. Jasne, że można, jasne, że to nawet ma czasem sens, ale tak naprawdę nie jest to niezbędne.

      Stare kolory Higginsa były strasznie oczojebne, strasznie psychodeliczne, waliły w widza jak młot przez cały zeszyt. Oczywiście polska poligrafia zrobiła z nimi swoje, ale i tak to była taka trochę jazda bez trzymanki. I dla mnie pasują lepiej do historii o szaleństwie, dziejącej się w wesołym miasteczku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.